Zamach Majowy na łamach „Kuriera Poznańskiego”

belwederOd początku 1926 roku w Polsce pogłębiały się  niepokoje związane m. in. ze wzrostem poziomu bezrobocia oraz cen. Z kolejnymi miesiącami słabła pozycja rządu Aleksandra Skrzyńskiego. Jednocześnie do spięć dochodziło na najwyższych szczeblach armii. Józef Piłsudski zmierzał nie tylko do objęcia dowództwa naczelnego na podyktowanych przez siebie warunkach, ale również do wpływu na najważniejsze sprawy państwa. Przywódcy Narodowej Demokracji, zarówno Roman Dmowski jak i Stanisław Grabski, odnosili się z rezerwą do pogłosek o możliwości dokonania przez Piłsudskiego zamachu. Zaniepokojony był natomiast Józef Haller, który w kwietniu odbył podróż, sondującą ewentualne militarne wsparcie dzielnicy zachodniej dla rządu. Obawy generała zbagatelizowano podobnie jak korespondencję z Warszawy opublikowaną w „Kurierze Poznańskim” 1 maja. Autor nie mylił się w ogólnej ocenie sytuacji. (1)

Dziś ukazał się w „Nowym Kurierze Polskim”, wywiad z panem Piłsudskim o dyktaturze i kryzysie parlamentaryzmu. Pan Piłsudski, jakby rumieniąc się, przyznaje, że jest zwolennikiem dyktatury w Polsce, jest zaś przeciwnikiem tylko takiej, która by wpadła w ręce – „złodziei”. Na pytanie czy „wziąłby pan marszałek w swoje ręce?” (pytanie postawione przez organ urzędowy, osobisty pana premiera!), pan Piłsudski uchylił się żartem od odpowiedzi wyraźnej. Ale zakończenie z nim wywiadu brzmi: „Marszałek wyciągnął na pożegnanie ręce – silne, czyste i piękne ręce” – Znowu więc widzimy ten sam motyw: „złodzieje”, „czyste, silne ręce”, „dyktatura”. […] istnieje u nas doskonały grunt pod posiew defetyzmu, nieufności do rozumu, uczciwości i siły kół kierujących państwem, grunt do samobójczej rezygnacji z wszelkich wysiłków, aby uzdrowić społeczeństwo i państwo, grunt dla tęsknoty i marzenia o „zbawcy”, „dyktaturze”, o „silnych, czystych rękach”. (2)

W przeddzień dymisji gabinetu Aleksandra Skrzyńskiego korespondujący ze stolicy Hieronim Wierzyński, powołując się na opinie „kół politycznych”, pisał o prawdopodobieństwie utworzenia koalicji centrowo-prawicowej. (3) 5 maja 1926 roku prezydent Stanisław Wojciechowski przyjął dymisję rządu, wydarzenie to zbiegło się z przemową Marszałka senatu Wojciecha Trąmpczyńskiego, który na posiedzeniu Komisji  Wojskowej Senatu poddał ostrej krytyce kompetencje wojskowe Piłsudskiego oraz jego wypowiedź zniesławiającą polskich generałów wywodzących się ze sztabu armii austro-węgierskiej. (4) W ciągu kolejnych dni przesilenia relacjonowano kolejne nieudane próby utworzenia stabilnej koalicji przez: Wincentego Witosa z Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, Józefa Chacińskiego z Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji, Zygmunta Marka z Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Władysława Grabskiego). Pojawiały się artykuły przychylnie oceniające perspektywę powołania gabinetu w oparciu o formacje centro-prawicowe: Związek Ludowo Narodowy, PSL „Piast”, PSChD oraz Narodową Partię Robotniczą.

Podstawa jest jasna i logiczna: Te stronnictwa, które godzą się na program sanacyjny, powinny wyłonić z siebie rząd. […] Przy obecnej niepewności stosunków finansowych i gospodarczych dłuższe przesilenie, połączone z niepewnością jak zostanie rozwiązane, czy utrzyma się program oszczędnościowy, czy pójdzie na inflację, czy też nie pójdzie, czy dojdzie do steru jakiś rząd wyłoniony, jak się często zdarzało, z przypadku i zakłopotania, a zupełnie niespodziewany itd., itd., musiałby pociągnąć za sobą po prostu katastrofalne skutki. Tego trzeba uniknąć za każdą cenę, tym bardziej, że jak mówiliśmy powyżej, istnieją ku temu wszelkie możliwości. (5)

Przede wszystkim podkreślano, że objęcie władzy przez wyżej wymienione partie przyniesie pozytywne skutki dla gospodarki i budżetu

Albowiem wszystkie stronnictwa wchodzące w jej skład [koalicji – dop. P.K.], na polu gospodarczym i finansowym przeciwstawiają się zasadniczo i w pierwszym rzędzie – inflacji. Ten cel zasadniczy powinien logicznie prowadzić do zgody na te wszystkie środki, które jedynie mogą uniknięcie inflacji umożliwić. W tym świetle przeprowadzenie sanacji finansowej wkracza znowu na drogi pewniejsze i otwarte. (6)

Bardzo ostrej krytyce poddano nagłą rezygnację Aleksandra Skrzyńskiego, ze stanowiska ministra spraw zagranicznych w konstruowanym rządzie, o której powiadomił Witosa w ostatniej chwili przed zamierzonym wręczeniem listy nowych ministrów prezydentowi Wojciechowskiemu. W ten sposób Skrzyński przedłużył o kilka dni przesilenie rządowe, a inicjatywa chwilowo znalazła się po stronie bloku ugrupowań lewicowych. (7) Komentarze „Kuriera” i publikowane w nim przedruki z dzienników warszawskich uznały, że Skrzyński był bezpośrednio inspirowany przez lewicę i Piłsudskiego. Wskazywano również na podział w łonie PPS, który reprezentowali: deklarujący życzliwą neutralność wobec chjeno-piasta poseł Mieczysław Niedziałkowski oraz przedstawiany jako „bandyta i awanturnik” poseł Zygmunt Marek.

Byłoby skandalem, gdyby podobne figury miały naprawdę doprowadzić do rozbicia gabinetu większości. Ostatecznie w tych warunkach pierwszy lepszy, pozbawiony poczucia odpowiedzialności za państwo człowiek z odpowiednią dozą bezczelności będzie wszystko udaremniał, aż doprowadzi Polskę do upadku. (8)

W międzyczasie opublikowano artykuł wyrażający poparcie złożonego przez ZLN projektu nowej ordynacji wyborczej. W jego ramach planowano zmniejszyć o połowę liczbę posłów i senatorów. Ta redukcja miała skutkować wyeliminowaniem małych partii, które bywały języczkiem u wagi podczas przegłosowywania ustaw w sejmie, oraz radykalnym zmniejszeniem reprezentacji mniejszości narodowych. (9) W przeddzień zaprzysiężenia wyłonionego w końcu nowego gabinetu Wincentego Witosa, Józef Piłsudski udzielił dziennikarzowi „Kuriera Porannego” wywiadu, w którym oskarżył nowego premiera i jego otoczenie o korupcję, demoralizację armii, a nawet o nastawanie na jego życie. Nakład gazety z tekstem wywiadu skonfiskowano 11 maja, wywołując oburzenie wśród piłsudczyków. W tym samym skonfiskowanym numerze opublikowano także skierowany do prezydenta list generała Rydza-Śmigłego, w którym bronił Piłsudskiego przed wspomnianym wyżej
atakiem marszałka Trąmpczyńskiego. „Kurier Poznański” podsumował swoje stanowisko tytułem artykułu streszczającego obie wypowiedzi: „Rzecznicy zamętu”.

Męskie i stanowcze wystąpienie Marszałka Trąmpczyńskiego przeciw szerzeniu przez pana Piłsudskiego i jego zwolenników anarchii w armii i w kraju, wywołało dziki szał w obozie piłsudczyków. Trzeba stwierdzić, że w obecnych czasach kiedy zawodzą ludzie, mający władzę i obowiązek utrzymania w kraju dyscypliny, kiedy brak charakteru, bojaźliwość i ustępliwość wobec ordynarnego krzyku okazują ludzie, uważani przez niejednych za naszych „największych” mężów stanu, twarde lecz szczere i odważne słowa Marszałka Senatu, który tak wielką odegrał rolę w życiu naszego państwa, wzbudzają ogólny szacunek oraz zadowolenie […]

Marszałek Trąmpczyński, pochodząc z dzielnicy polskiej, najbardziej zbliżonej do zachodniej kultury, miał sposobność od chwili powstania państwa polskiego dobrze się przyjrzeć awanturom i warcholskim popisom pana Piłsudskiego jako Naczelnika Państwa. I trudno się dziwić, że metody tego człowieka o wschodniej kulturze, tego romantyka, niezdolnego do ścisłego myślenia i partyzanta w mundurze Naczelnego Wodza, musiały do głębi oburzać Wojciecha Trąmpczyńskiego, myślącego z troską o dalszym rozwoju Polski, którą pan Piłsudski przemienił w Meksyk . (10)

W dalszej części artykułu czytamy o nie uznaniu przez piłsudczyków nominacji na Ministra Spraw Wojskowych generała Malczewskiego i dalszych możliwych reperkusjach. Przedstawiony możliwy czarny scenariusz wypadków był zdecydowanie mniej dramatyczny od tego, co zdarzyło się następnego dnia.

A gdyby piłsudczycy podszczuwani przez „Kuriera Porannego” posunęli się tak daleko, że wystąpiliby z raportami do Prezydenta Rzeczpospolitej (przeciw nominacji gen. Malczewskiego – dop. P.K.), to taki krok winien być potraktowany jako wyraz buntu i niesubordynacji wobec najwyższych władz państwowych, a szczególnie wobec samego Prezydenta, który od nikogo nauk nie powinien otrzymywać. Oficerowie, którzy powarzyliby się na taki krok, winni natychmiast otrzymać dymisje. (11)

12 maja 1926 roku „Kurier Poznański” nie poinformował o rozpoczęciu zamachu przez Piłsudskiego. Jerzy Drobnik wspomina w swoim „Diariuszu” o chaosie i dezinformacji panujących w redakcji, sam dowiedział się o zamachu w południe. W Poznaniu wydrukowano dodatek „Postępu” z informacjami o sytuacji. Z Warszawy zatelefonował Hieronim Wierzyński polecając żeby w „Kurierze” nie poruszać tematu. (12) W wydaniu wieczornym opublikowano korespondencję dementującą, wbrew prawdzie, informacje o walkach w Warszawie. Na marginesie warto zauważyć, że ta sama notka pojawia się następnego dnia na pierwszej stronie wydania porannego, wpleciona w opis przebiegu wydarzeń w Warszawie, o których trudno powiedzieć, że odbyły się w „całkowitym spokoju”.

Dzień dzisiejszy mija w całkowitym spokoju. O 11 zebrała się Rada Ministrów, która obraduje do chwili, gdy telefonuje nad położeniem kraju. Z kilku miejscowości prowincjonalnych otrzymano alarmujące wiadomości. Pogłoski na tym tle rozpuszczane nie są zupełnie ścisłe. Należy panować nad nastrojami i krytycznie przyjmować szerzone najrozmaitsze pogłoski. (13)

Opublikowano również artykuł Wierzyńskiego z komentarzem do utworzenia gabinetu Witosa. W konkluzji autor stwierdza, że rozwój wypadków udowodnił bezpodstawność obaw przed zamachem Piłsudskiego.

Wspomnieliśmy o obozie sulejowieckim. Wśród rozgwaru wydarzeń uszedł uwagi jeden niezwykle znamienny szczegół: oto w okresie misji posła Marka, który zobowiązał się do wskazania imieniem lewicy kandydata na premiera, poseł Marek jako rzecznik czterech grup lewicowych […] zwrócił się do marszałka Piłsudskiego z wyraźną propozycją objęcia przezeń szefostwa rządu. Temu żądaniu jednakże pan Piłsudski odmówił […] Ta odmowa ma duże znaczenie. Ponieważ pewne koła ciągle liczą na Piłsudskiego jako na domniemanego dyktatora czy szefa rządu – teraz znalazły jaskrawą odpowiedź na swe pragnienia. Lewica zaś skompromitowawszy się nie mogąc nawet znaleźć wspólnego kandydata na premiera. (14)

„Kurier” odniósł się do konfiskaty „Kuriera Porannego” i kilku innych pism, przedrukowujących wspomniany wywiad z Piłsudskim lub omawiających kwestię bezprawności tej konfiskaty, uznając to działanie za w pełni legalne i uzasadnione jego znaczeniem pedagogicznym: […] albowiem dzisiejsze „lewicówki” są znacznie powściągliwsze w krytyce rządu i stronnictw prawicowych. W tym samym artykule znajdujemy opis ekscesów wywoływanych przez członków Strzelca, również oficerów w służbie czynnej, jeżdżących po Warszawie i nakazujących orkiestrom w kawiarniach granie „Pierwszej Brygady”. Zmuszani do słuchania pieśni na baczność goście, którzy sprzeciwili się napastnikom w ocenie „Kuriera” wystąpili słusznie w obronie „spokoju i praworządności”. (15) 13 maja pojawiło się jedynie poranne wydanie „Kuriera”. Pierwsze strony zdominowały już doniesienia z Warszawy i reakcja Wielkopolan. Opublikowano komunikaty i rozkazy prezydenta, rządu, a na głównym miejscu pierwszej strony wspólną odezwę wielkopolskich zarządów stronnictw wchodzących w skład rządu.

Społeczeństwo Zachodniej Polski stwierdza uroczyście, że Najwyższe Władze Państwa liczyć mogą na całkowite jego poparcie w walce z buntownikami. […] Obywatele! Wierni i karni stoimy przy Państwie, Konstytucji i prawowitym Rządzie, gotowi poprzeć go wszelkiemi siłami. Rokoszan nie minie zasłużona kara! Tak nam dopomóż Bóg! (16)

„Kurier” od razu udostępnił swoje łamy dla organizowania oporu wobec zamachowców. Na dalszych stronach pojawił się telegram do premiera Witosa wystosowany przez komitet porozumiewawczy organizacji skupiających część weteranów.

Niżej podpisane organizacje oświadczają wobec zajść warszawskich, mających na celu obalenie rządu prawowitego i wywołanie anarchii w naszym państwie, że silnie i wiernie stoją przy rządzie przez pana prezydenta powołanym. Gotowi jesteśmy każdej chwili poprzeć rękę naszego rządu do stłumienia buntu. Czekamy rozkazu. (17)

Znalazło się również wezwanie na wiec młodzieży akademickiej zredagowane w podobnym tonie. Wiec odbył się i przerodził w manifestację poparcia dla rządu. (18) Zamieszczony szczegółowy opis wypadków 12 maja dość wiernie (jak na informacje zbierane na gorąco i z dystansu kilkuset kilometrów) oddaje rzeczywistą sytuację, zgodną ze znanym nam stanem badań (19)  (w dwa dni później „Kurier” przedrukuje dokładniejsze informacje zaczerpnięte ze zdobytego numeru „Kuriera Warszawskiego” (20) ). Wracając do informacji publikowanych 13 maja należy zauważyć, że w tekstach podkreślano wysokie morale sił rządowych, ich dobre wyposażenie, m. in. w ciężki sprzęt oraz nadciąganie posiłków z Poznania i Lwowa, co w drugim przypadku było nieprawdą. Jednocześnie pomijano przewagę liczebną sił Piłsudskiego w stolicy i wbrew faktom sugerowano, że do nich zakradać się zaczyna dezorganizacja i zwątpienie, nie wspomniano również o ofiarach walk. Zaś zgodnie z prawdą stanowczo zaprzeczono domniemanemu zamachowi na wille marszałka w Sulejówku.

Korespondent Wasz dowiaduje się ze sfer bezpieczeństwa publicznego, że cała ta wiadomość jest wyssana z palca. (21)

Na uwagę zasługuje opublikowany wśród korespondencji ze stolicy tekst dowodzący oryginalnej tezy, że za zamachem stoją machinacje środowisk międzynarodowych, chcących zapobiec usamodzielnieniu się Polski w wyniku reformy finansów przeprowadzonej przez prawicę.

[…] Sfery te rozumieją, że plan ministra Zdziechowskiego, sprzeciwiający się inflacji oraz poddaniu Polski Lidze Narodów, zmierza wyraźnie do ugruntowania niezależności gospodarczej i politycznej Polski. By udaremnić te zamiary sfery międzynarodowe wyzyskały warcholstwo Piłsudskiego i pchnęły go przeciw legalnemu Rządowi i przeciw całej Polsce. (22)

Poranny numer z 14 maja otwiera artykuł z relacją ministra sprawiedliwości Stefana Piechockiego, który razem z ministrem Stanisławem Osieckim przybył wieczorem poprzedniego dnia samolotem z Warszawy. Przekazane przez niego informacje były pomyślne, bunt miał być stłumiony w nadchodzących godzinach. Ministrowie opuścili centrum wydarzeń niedługo po udanym kontrataku sił rządowych, podczas którego odrzucono piłsudczyków od Belwederu i zdobyto Ministerstwo Spraw Wojskowych (m. in. siłami oddziałów poznańskich). (23) Oprócz szczegółowego przebiegu wydarzeń Piechocki przekazał plotkę o zranieniu generała Felicjana Sławoja Składkowskiego i zabiciu generała Lucjana Żeligowskiego. Optymizm zawarty w podsumowaniu był jednak na wyrost.

Sytuacja przedstawia się na ogół pomyślnie. Przybywają ze wszystkich stron kraju posiłki. Warszawa jest faktycznie otoczona już przez wojska wierne Rządowi. Rząd i Prezydent Rzeczypospolitej przebywają cały czas w Belwederze. Rokosz według wszelkiego prawdopodobieństwa zostanie w najbliższych godzinach złamany i winnych spotka zasłużona surowa kara. (24)

W korespondencji z Warszawy również pojawiły się fałszywe informacje, o podejmowanych przez zbuntowanych oficerów próbach pertraktacji w celu poddania się legalnym władzom. Wobec znanych faktów nieprawdziwe były też doniesienia, o wierności wojsk we wszystkich Dowództwach Okręgów Korpusów oraz rzekomej samoobronie społecznej, której skutki dały się już mocno we znaki rebeliantom. (25) W wydaniu wieczornym bardzo podniośle i z przesadą ogłoszono zasługi żołnierzy poznańskich w wydarzeniach 13 maja.

[…]udały się natychmiast w bój i dopomogły podchorążówce do ostatecznego zdobycia gmachu Ministerium Spraw Wojskowych, co zadecydowało o załamaniu się buntu Piłsudskiego. Poznań znowu uratował Polskę. (26)

Nastawienie „Kuriera” do puczu Piłsudskiego oddaje felieton Jerzego Bandrowskiego.

Więc wariat z Sulejówka wyrwał się i pomaszerował z jakimiś pułkami na Warszawę, aby zostać polskim Cezarem. Kolosalnie wielki człowiek. […] To, co rzekomy, sam przez siebie mianowany marszałek Piłsudski zrobił, jest zbrodnią. Jako pisarz polski, jako oficer polski, jako polski żołnierz, jako polski obywatel, z całej duszy protestuję przeciwko temu. Wariactwo jego postępku oszołomiło mnie. […] Za to powiedzieć mogę i muszę, że ten Marszałek może być czym chce i czym potrafi, ale nie jest karnym żołnierzem i dlatego ja, biedak, demokrata, ale potomek rycerskiego rodu, oficer, łamię w tej chwili szablę na kolanie i rzucam mu ją w twarz! […] (27)

Artykuł wstępny wydania wieczornego uderza w jeszcze mocniejsze tony.

[…] Tymczasem znalazł się człowiek o kainowym sumieniu, który w takiej właśnie chwili, kiedy Ojczyzna wyjątkowego wymaga spokoju, równowagi, skupienia wszystkich sił Narodu dla jednego wielkiego celu, podkłada żagiew pod dach polski, wymierza zbójecki pistolet w pierś Matki Ojczyzny, rozrywa Armię, ten największy skarb, jaki Naród posiada dla zabezpieczenia swojej wolności i niepodległości, depce prawo i wolność tego kraju, który go przez fatalne okoliczności obsypał zaszczytami i wyniósł na wysoki piedestał ludzi dobrze zasłużonych i wtrąca dzisiaj kraj w straszny wir walk bratobójczych. […] (28)

Z numeru na numer padały coraz ostrzejsze sformułowania. Oto fragment felietonu z wydania porannego 15 maja.

[…] I głupcy byli ci, którzy mając go na muszce, nie położyli go jak psa! Zbyt wiele kurtuazji wobec podłego zdrajcy! Gdyby wreszcie ten generalski kabotyn padł i nie sączył już głupstw z pod swych błazeńsko nastroszonych brwi, imponując żołnierzom czapeczką, jakiej nikt w Armii nie nosi, byłby spokój. […] jest niby żołnierzem i powinien tedy sam ze sobą rachunek zrobić. Może sobie w tym celu pożyczyć rewolwer od któregoś ze swych wymuskanych adiutantów […] Ale jeśli tego nie zrobi, to powinien zginąć jak tchórz – to znaczy – powinien wisieć. (29)

Tego dnia w obu wydaniach dużo miejsca poświęcono opisowi inicjatyw zmierzających do powołania Armii Ochotniczej, mającej wesprzeć rząd. Na rzecz jej powstania działali emerytowani generałowie Józef Dowbor-Muśnicki, Kazimierz Raszewski i Józef Unrug, a przedsięwzięciu patronował generał Józef Haller. Na zapowiadanym przez „Kurier” wiecu młodzieży akademickiej powołano, przy poparciu władz Uniwersytetu Poznańskiego, Akademicki Komitet Obrony, który zajął się formowaniem Legii Akademickiej . (30) Podobnie jak dzień wcześniej na łamach „Kuriera” mobilizowały się też sprzyjające prawicy organizacje paramilitarne.

Po wiecu akademickim ruszył około godz. 16-tej imponujący pochód studentów, który w poważnym i uroczystym nastroju szedł ulicami […] przed gmach Urzędu Wojewódzkiego. Tutaj wojewoda Bniński przyjął delegację studentów, która oświadczyła, iż młodzież oddaje się pod rozkazy legalnej władzy. Do pochodu ze studentami przyłączyły się liczne kolumny czwórek zrzeszeń i organizacji wojskowo-wychowawczych. Manifestacja wykazała dobitnie, że opinia całego tutejszego społeczeństwa stoi twardo i niewątpliwie za legalną władzą i Konstytucją, a przeciw zdrajcom i buntownikom. (31)

Kolejną sprawą, opisywaną w szczegółach i komentowaną była kwestia czasopism, które poparły zamach Piłsudskiego, w tym poznańskiego „Kuriera Porannego”.

To też nie wahamy się dzisiaj wskazać na „Przegląd Poranny” i na stojącą za nim tzw. „Młodą Polskę”, jako na tych, którzy przygotowali moralnie zdradę stanu, a dziś się z nią solidaryzują. Obóz to w Poznaniu i w Wielkopolsce bez znaczenia i bez wpływów, ale jeśli po tym wstrząsie, przez jaki Polska przechodzi, ma uzdrowić się, wrzód powinno się nie tylko przeciąć, ale do samego jądra wypalić. To też, pomijając kary, jakie zdrajców stanu i ich popleczników spotkają, musi koniecznie społeczeństwo nasze izolować się moralnie od tych zbrodniarzy […] (32)

„Kurier Poznański” z satysfakcją ogłosił wiadomość o konfiskacie w Krakowie„Ilustrowanego Kuriera Codziennego” jednego z najbardziej poczytnych dzienników w Polsce, który również poparł Piłsudskiego. Jednocześnie wezwał do konfiskaty w Poznaniu i tuż obok opublikowano informację, że decyzją prokuratury poznańskiej skonfiskowano nakład „IKC”, który wywołał powszechne oburzenie nawet u bezkrytycznych zwolenników tej szmaty. (33) Poznańskie lokale redakcji „Kuriera
Porannego” i „IKC” zostały zdemolowane przez bojówki narodowe. (34) „Kurier” wezwał również do rozprawy z członkami Związku Strzeleckiego, organizacji paramilitarnej która wsparła zamach z bronią w ręku.

[…] Nie czas dziś na zarzuty i oskarżenia. Trzeba jednak powziąć postanowienie, by zdradziecka organizacja strzelecka była bezwzględnie rozpędzona i rozbrojona, a jej kierownicy jak najsurowiej ukarani. Do tej roboty należy się zabrać natychmiast na prowincji, która jest wierna prawowitym władzom państwowym. (35)

W kolejnych dniach przewijały się te same wątki, uzupełniane informacjami o reakcjach za granicą. Wieczorem 15 maja na pierwszej stronie znajduje się nie potwierdzona jeszcze informacja o dymisji prezydenta i rządu. W komentarzu redakcyjnym czytamy.

Jedno jest pewnym. Wprowadzenie Piłsudskiego do nowego rządu byłoby po prostu prowokacją. […] Podniesiono bunt jawny, otwarty, bezsprzeczny, potwierdzony przez przywódcę słowami: „Droga prawa jest dla mnie zamknięta”. Poszedł tedy drogą bezprawia. To bezprawie nie zostałoby usunięte, wypalone rozżarzonym żelazem. To bezprawie zostałoby tolerowane, żyłoby dalej, toczyło w dalszym ciągu duszę narodu. W tysiącu zaskoczonych takim załatwieniem sumień pozostałoby dręczące pytanie: „Gdzie jest prawo?” (36)

W pierwszych dniach po zakończeniu walk, w Wielkopolsce dominowali zwolennicy dwóch sposobów rozwiązania sytuacji. Pierwsi wzywali do mobilizacji i zbrojnej walki przeciw piłsudczykom. Drudzy nawoływali do spokojnego wyczekiwania połączonego z nieuznawaniem rządu Bartla i pacyfikacją stosunków w kraju. Pierwszy nurt reprezentowali generałowie organizujący Armię Ochotniczą, drugiemu przewodzili wojewoda Adolf Bniński i marszałek Trąmpczyński i to właśnie
oni opanowali sytuację. (37) Wojewoda Bniński zezwolił 15 maja na opublikowanie komunikatu o ustąpieniu Wojciechowskiego i Witosa. Jednak już dzień później poparł kontynuowanie walki z zamachowcami i ustanowionymi przez nich władzami, ale miała to być walka polityczna. (38) Wpływ uspokojenie nastrojów miało zdanie Romana Dmowskiego, który przybył do Poznania zza granicy dzień po zakończeniu walk. (39) Marszałek Trąmpczyński dla spacyfikowania nastrojów ogłosił, odezwę wydrukowaną przez „Kurier” na pierwszej stronie, obok niej znalazł się komentarz redakcji.

W tych warunkach odezwa Marszałka senatu Trąmpczyńskiego […] jest hasłem, które skupi około siebie wszystkie żywioły, pragnące utrzymania ładu i porządku jako podstawy istnienia wolnej niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Nakaz to rzucony naprawdę z głębi sumienia narodowego. […] Bo nie łudźmy się: Oparcie się na bezprawiu, bunt i rokosz, musi w żyły narodu wprowadzić truciznę, która go powali i doprowadzi do stanu, iż znajdzie się jako bezwładna żertwa dla czyhającego komunizmu […] Chcemy przede wszystkim takiego skrzepnięcia narodu, iżby zwycięsko powalić on mógł podnoszącą się hydrę anarchii i komunizmu. Chcemy tego wcześnie, póki to jest możliwe, bo może być łatwo za późno. I da Bóg, że przezwyciężymy to najgłębsze i najokropniejsze wstrząśnienie, jakie od czasów wojny dzisiaj przechodzimy. (40)

Na tej samej stronie znalazła się uchwała klubu PSChD wzywająca do szybkiego zwołania zgromadzenia narodowego i uporządkowania sytuacji w państwie. Kolejną stronę zajęła odezwa nowopowstałej Organizacji Obrony Państwa, w której szeregi weszli również redaktorzy „Kuriera” z Bolesławem Szczepkowskim na czele. OOP poparła wystąpienie marszałka Trąmpczyńskiego. Wezwała obywateli do zjednoczenia się i powoła Komitet Wojewódzki Organizacji Obrony Państwa w celu w celu zbudowania struktur terenowych.

[…] Przywrócenie istotnego porządku prawnego, obalonego przez gwałt, stoi jako naczelne zadanie przed całym narodem. Podstawą do oswobodzenia Polski od czynnika buntu i rewolucji społecznej oraz punktem krystalizacyjnym dla wszystkich żywiołów praworządnych w państwie, którym drogie są zasady wiary, prawa własności i praworządności musi być w pierwszym rzędzie Wielkopolska. […] (41)

W okresie pomiędzy zakończeniem walk a wyborem nowego prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe, i po tym fakcie, „Kurier Poznański” dużo miejsca poświęcał zarządzanym przez nowe władze dymisjom wśród kadry urzędniczej oraz w wojsku. (42) Powtarzały się wyrazy zaniepokojenia o los uwięzionych przez zamachowców, wiernych  rządowi  generałów:  Malczewskiego,  Zagórskiego,  Szeptyckiego, Jaźwińskiego i Rozwadowskiego. (43) Szczególnymi bohaterami artykułów „Kuriera” stawianymi za wzór postawy obywatelskiej byli dowódca Szkoły Podchorążych i Oficerskiej Szkoły Piechoty pułkownik Gustaw Paszkiewicz (44) oraz dawny kapelan legionów ksiądz Józef Panaś, który w proteście przeciw zamachowi rzucił swoje odznaczenia pod nogi generała Gustawa Orlicz-Dreszera. (45) W odniesieniu zamachu do polityki międzynarodowej przewijały się przede wszystkim dwa wątki: potencjalna utrata szans Polski na miejsce w Radzie Ligi Narodów (46) oraz reakcja na zwycięstwo Piłsudskiego opinii w stolicach europejskich. (47) 20 maja decyzją poznańskiej prokuratury skonfiskowano nakład wieczornego wydania „Kuriera Poznańskiego” za opublikowanie artykułu pt. „Kat i błazen”, krytycznie odnoszącego się do Józefa Piłsudskiego. Numer wydrukowano jeszcze raz. (48) Podobnie postąpiono z numerem wieczornym z 26 maja zawierającym odezwę OOP, krytykująca zwołanie zgromadzenia narodowego do Warszawy. (49) Szerszą prognozę co do przyszłych rządów Piłsudskiego sformułował prof. Edward Taylor.

Jaki jest program, w imię którego zamach się odbył? Zdaje się raczej jasnym już jest zupełnie, że go nie było i nie ma, poza osobistymi ambicjami przywódcy. Nie znaczy to żeby nie miał powstać ex post pod wpływem kół i stronnictw, na których rządy po zamachowe się opierają i będą się chciały oprzeć. Wpływ tych ostatnich będzie tym silniejszy, że Piłsudski nie przyjął na siebie odpowiedzialności za skutki wykonanego przez się zamachu dla kraju. W poprzedniej zaś swej działalności nie wykazał on, by posiadał jakiś jasny i poważniejszy program: można było w niej stwierdzić z pozytywnych rzeczy tylko dążenie do federacji, dążność do oparcia istnienia Polski na ścisłym porozumieniu z Niemcami bodaj, że za wszelką cenę, pragnienie silnego a niekontrolowanego wojska, a poza tym pogardę dla wszelkich zagadnień gospodarczych przy ogólnej sympatii dla lewicowych poczynań społecznych. (50)

Na 2 dni przed obradami Zgromadzenia Narodowego w obszernej korespondencji z Warszawy rozważano potencjalne możliwości obrania Piłsudskiego na prezydenta. W konkluzji oceniono, że jedynie poparcie stronnictw „większości polskiej” pozwoli wyłonić kandydata. Stąd próby przekonywania i zastraszania prawicy i centrum prowadzone na szeroką skalę przez środowiska związane z  marszałkiem. (51)  Ocenę  przebiegu  Zgromadzenia  Narodowego  znajdujemy w komentarzach Jerzego Drobnika.

[…] Wyboru się zrzekł. I wysunął dwóch swoich kandydatów, ludzie zresztą, o których nikt by nie pomyślał nawet. […] Pan Piłsudski najwidoczniej zamierza rządzić przez swoich ludzi. Zaczyna rozkazywać, kogo ma się wybierać, kto ma być prezydentem. On sam jak jakiś niby najwyższy rozkazodawca, uważa się za stojącego ponad wszystkie w Polsce. (52)

[…] Jak tłumaczą bliskie mu pisma, między innymi nie przyjął dlatego, ażeby nie być skrępowanym. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w warunkach, jakie się wytworzyły, wpływ Piłsudskiego nadal będzie przemożny. Z tym tylko, że na stanowisku Prezydenta stanie się człowiek, jego wpływowi podległy. Tedy w niczym nie umniejsza się odpowiedzialności za losy państwa, jaka na nim spoczywa. (53)

Okres zamachu symbolicznie kończy opublikowana przemowa Mariana Seydy, wygłoszona podczas wielkiego wiecu zwolenników ZLN w Poznaniu. Seyda, który niedługo po tym zostanie redaktorem naczelnym „Kuriera Poznańskiego” stwierdził m. in.:

Nie zwyciężyliśmy wprawdzie, większością głosów, nawet polskich, przeszedł Mościcki, w którym uznajemy legalnego prezydenta; ale stanowczością swą zjednał sobie obóz nasz respekt nie tylko zwolenników, ale i przeciwników. (54)

W czasie zamachu „Kurier Poznański” wykazywał dużą aktywność we wspieraniu rządu Witosa połączoną z ostrym potępieniem Piłsudskiego. Jako oficjalny organ ZLN udostępniał swoje łamy również komunikatom innych stronnictw wchodzących w skład koalicji. Nie tylko informował o przebiegu zdarzeń, ale także aktywnie pomagał w organizacji obrony legalnych władz publikując wezwania do mobilizacji obywateli. Prognozy co do skutków rządu Piłsudskiego pokrywały się z opiniami dominującymi w obozie Narodowej Demokracji. (55)

Piotr Kopciński

(1) H. Lisiak, Narodowa Demokracja w Wielkopolsce w latach 1918-1939, Poznań 2006, s. 102.
(2) Kurier Poznański, 01.05.1926, nr 199.
(3) K. P., 04.05.1926, nr 201.
(4) A. Czubiński, Przewrót majowy 1926 roku, Warszawa 1989, s. 145-155.
(5) K.P., 06.05.1926, nr 206.
(6) K.P., 10.05.1926, nr 212.
(7) A. Próchnik, Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej, Warszawa 1983, s. 180.
(8) K.P., 8.05.1926, nr 210.
(9) K.P., 7.05.1926, nr 208.
(10) K.P., 11.05.1926, nr 214
(11) Ibidem.
(22) Z. Lenarczyk, Jerzy Drobnik. Między dziennikarstwem a polityką, Poznań 2001, s. 56.
(13) K.P., 12.05.1926, nr 216.
(14) Ibidem.
(15) Ibidem. Por. A. Garlicki, Józef Piłsudski 1867-1935, Kraków 2012, s 501-503.
(16) K.P., 13.05.1926, nr 217.
(17) Ibidem.
(18) H. Lisiak, op. cit., s. 106.
(19) A. Czubiński, op. cit.., s. 163-178; A. Garlicki, Przewrót majowy, s. 226-242.
(20) K.P., 15.05.1926, nr 220.
(21) K.P., 13.05.1926, nr 217.
(22) Ibidem.
(23) A. Czubiński, op. cit.,s. 180-182.
(24)  K.P., 14.05.1926, nr 218.
(25) K.P., 14.05.1926, nr 218.
(26) K.P., 14.05.1926, nr 219.
(27) K.P., 14.05.1926, nr 218.
(28) K.P., 14.05.1926, nr 219.
(29) K.P., 15.05.1926, nr 220.
(30) A. Czubiński, op. cit., s. 206.
(31) K.P., 14.05.1926, nr 218.
(32) Ibidem.
(33) K.P., 14.05.1926, nr 219.
(34) A. Czubiński, Wielkopolska i Pomorze wobec zamachu stanu w 1926 roku, [w:] Studia i materiały do Dziejów Wielkopolski i Pomorza, t. 6: 1960, z. 1 s. 169.
(35) Ibidem.
(36) K.P., 15.05.1926, nr 221.
(37) A. Czubiński, Wielkopolska i Pomorze…, s. 183-184.
(38) Ibidem, s. 171-172.
(39) A. Czubiński, Problem tzw. separatyzmu dzielnicowego w Wielkopolsce i na Pomorzu w latach 1918-1926, [w:] „Studia Śląskie. Seria Nowa”, t. 42, Opole 1983, s. 125 -142.
(40) K.P., 20.05.1926, nr 229.
(41) Ibidem.
(42) K.P. 17.05.1926, nr 223; K.P. 18.05.1926, nr 225; K.P. 21.05.1926, nr 231; K. P. 26.05.1926, nr 236
(43) K.P., 18.05.1926, nr 224; K.P. 28.05.1926, nr 240; K.P. 28.05.1926, nr 241; K.P. 29.05.1926, nr 243. Por. A. Ajnenkiel, Polska po przewrocie… , s. 13-14.
(44) K. P. 25.05.1926, nr 235; K.P. 1.06.1926, nr 248
(45) K.P. 18.05.1926, nr 225; K.P. 19.05.1926, nr 227; K.P. 21.05.1926, nr 231. Por. A. Garlicki, Józef Piłsudski…, s. 543.
(46) K.P. 18.05.1926, nr 225; K.P. 2.06.1926, nr 250.
(47) K.P. 21.05.1926, nr 231; 29.05.1926, nr 242; K.P. 28.05.1926, nr 241
(48) K.P. 21.05.1926, nr 230.
(49) K.P. 26.05.1926, nr 237; K.P. 27.05.1926, nr 239.
(50) K.P., 22.05.1926, nr 233.
(51) K.P., 29.05.1926, nr 243. Por. A. Próchnik, op. cit, s. 195-197.
(52) K.P., 31.05.1926, nr 246.
(53) K.P., 1.06.1926, nr 248.
(54) K.P., 5.06.1926, nr 254.
(55) R. Wapiński, Narodowa Demokracja 1893-1939. Ze studiów nad dziejami myśli nacjonalistycznej, s. 254.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: