Pomarańczowa Alternatywa czyli jak krasnoludki rozbroiły komunizm

Orange Alternative (Pomarańczowa Alternatywa) ...

Na komisji wojskowej Waldemar Fydrych stawił się w mundurze majora i chociaż nie miał ochoty na wczasy w koszarach, manifestował szalony entuzjazm dla zaszczytnej służby w armii. Przedpoborowy został wzięty za pomylonego i nie otrzymał powołania. W tym szaleństwie była metoda.

Podczas karnawału Solidarności wśród wielu nowych organizacji, pojawiła się we Wrocławiu niewielka grupa hippisującej młodzieży, która obwołała się Ruchem Młodej Kultury. Niebawem światło dzienne ujrzało dzieło fundamentalne z perspektywy teoretycznych podstaw Ruchu – „Manifest Surrealizmu Socjalistycznego”. Napisany przez Majora Fydrycha wyznaczał kierunek, którym miała podążyć awangarda ludzkości: […] Czytelniku świat stoi przed Tobą otworem. Np. byłskotliwa kariera maszyny do szycia mundurków dla przedszkolaków. Każdy wykształcony rozum sięgnie po dostępne środki. Czyż nie jest ukoronowaniem szczęścia być mechanizmem wielkiej maszyny kosmicznej. Polecam. Każda inna celowa droga wzbroniona […].

Ludzie skupieni w RMN szli w poprzek wszystkiego i szybko popadli w konflikt z opozycyjnym Niezależnym Zrzeszeniem Studentów działającym na Uniwersytecie Wrocławskim. Jedną z przyczyn nieporozumienia było pisemko zatytułowane „Pomarańczowa Alternatywa” na którego pierwszej stronie zamieszczono hasło: „WSZYSCY PROLETARIUSZE – BĄDŹCIE PIĘKNI”. NZS stwierdził, że zawarte w nim treści nie licują z powagą strajku studenckiego, który ówcześnie miał miejsce. Kiedy w czasie tego samego strajku pod gmach filozofii uniwersytetu zajechały ekipy porządkowe by zamalować znajdujące się na fasadzie  plakaty, z okien wychylili się studenci śpiewając „Międzynarodówkę” i błyskając fleszami aparatów fotograficznych zmusili malarzy do wycofania się. Protestujący mieli jeszcze w odwodzie rzutnik ze slajdem Mona Lizy, który o mało nie został użyty. Prawda, że nietypowe metody?

Po wprowadzeniu stanu wojennego Ruch Nowej Kultury przemianował się na Wojskową Akademię Artystyczną. Komendantem-Rektorem został Fydrych noszący już zaszczytny tytuł Komendanta Twierdzy Wrocław. Grupa zeszła do podziemia i wzięła na cel mury. Czerpiąc z myśli Hegla i Marksa urodzili krasnoludka. Przynajmniej tak zeznał milicji przyłapany na malowaniu tych stworzeń Fydrych. Antyrządowe napisy na murach – czyli tezę – władza nakazywała skrupulatnie zamalowywać pokrywając miasto szarymi plamami – a więc antytezą. I tak syntezą walki władzy ze społeczeństwem został krasnoludek z kwiatkiem w ręku. A ponieważ w dialektyce ilość przeradza się w jakość, im więcej skrzatów tym lepiej. Katedra Malarstwa Taktycznego przygotowywała grunt pod nową rewolucję społeczną. Krasnoludki zaczęły pojawiać się w miastach całej Polski.

Prawdziwa lawina ruszyła w 1987 roku. Pomarańczowa Alternatywa nakręcała rewolucję – krasnale miały wyjść na ulicę. Ulotka agitacyjna informowała, że 1 czerwca to: Dzień spotkania dzieci z międzynarodowym ruchem komunistycznym oraz że […] krasnoludek czyli krasny, znaczy czerwony od czapek ludek, albo inaczej ludek chodzący w czerwonych czapkach stanowi bardzo aktualny problem światowy i lokalny. W oznaczonym czasie na ulicy Świdnickiej we Wrocławiu pojawił się pochód przystrojony czerwone czapeczki, wznosząc okrzyki: „Krasnoludki są na świecie”, „My jesteśmy krasnale” i „Nie ma wolności bez krasnoludków”. Interweniująca milicja została poczęstowana cukierkami. Funkcjonariusze mogli czuć się nieswojo pakując do suk krasnoludki śpiewające przedszkolne piosenki przy wtórze histerycznie płaczących dzieci, które wraz z uspokajającymi je rodzicami były przypadkowymi świadkami tego wydarzenia. Kiedy aresztowano przybranego papierem toaletowym wielkiego misia w czarnych okularach tłum zaczął skandować „Zamknąć misia Puchatka!”. Rok później krasnoludków było już ponad dziesięć tysięcy.

Papier toaletowy, najmłodsza generacja papieru, wprawdzie nie służy powiększaniu się Piramid, jednak może spowodować upadek niejednego Imperium. W dzisiejszych czasach surrealizmu socjalistycznego, który opanowuje cały świat, papier toaletowy to protokół dyplomatyczny, jest białym krukiem polskiej higieny – informowała ulotka z zaproszeniem na happening „Kto się boi papieru toaletowego?”. I tym razem milicja zaczęła zatrzymywać uczestników rozdających przechodniom skrawki papieru toaletowego. Nie ustrzegli się również przypadkowi przechodnie niosący swoje prywatne rolki deficytowego towaru. Posiadanie sraj-taśmy okazało się wykroczeniem przeciw porządkowi PRL. Ale to był tylko etap.

Na wigilię 70-tej rocznicy Rewolucji Październikowej Rada Komisarzy Ludowych Pomarańczowej Alternatywy przygotowała swoje opus magnumПРАВДА nas wyzwoli Towarzysze!!! Dzień wybuchu Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Październikowej jest dniem Wielkiego Wydarzenia. Obecnie Święto nie ma swojej wigilii. Towarzysze, czas przełamać bierność mas ludowych! […] Towarzyszu, ubierz się odświętnie, na czerwono. Załóż czerwone buty, czerwoną czapkę, szalik. […] SPOTKAJMY SIĘ TOWARZYSZE NA WIECU KU CZCI REWOLUCJI!!! IDEA I PRAKTYKA LENINA I TROCKIEGO WIECZNIE ŻYWA!!! […] Przyprowadź swego psa – o godz. 16.15 pod zegarem odbędzie się wystawa psów rasowych i nierasowych pod hasłem „Psy na rzecz rewolucji”. […] Wydarzenie rozpoczął nie kto inny, jak tekturowy pancernik „Potiomkin”. Chluba floty czarnomorskiej została szybko otoczona przez milicję. Marynarzy wywleczono do radiowozu gdzie dostali lanie. Z odsieczą aresztowanym przyszli towarzysze z garnizonu Kronsztad. Milicja zablokowała ulicę i obstawiła okoliczne budynki, także bar „Barbara” czyli „Pałac Zimowy”, w którym wedle ulotkowej zapowiedzi miał być podany wigilijny barszcz czerwony. Służby porządkowe dokonały również abordażu na nadpływający krążownik „Aurora”. Po chwili z autobusu miejskiego wysypał się proletariat z okrzykami „RE-WO-LU-CJA” na ustach. Na koszulkach napisy: „Będę więcej pracować”, „Jutro będzie lepiej” rozwinięto transparenty „Żądamy rehabilitacji Lwa Trockiego – twórcy Armii Czerwonej” i „Żądamy ośmiogodzinnego dnia pracy dla Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych”. Zdezorientowana milicja nie wiedziała kogo zatrzymywać: psa z czerwoną kokardą, ludzi z transparentami, czerwonych towarzyszy biegających z gwizdkami czy murzyna w czerwonym berecie zmierzającego w stronę Rynku. To wszystko w niecałe dwadzieścia minut, ale to nie był koniec. Z tramwaju wyskoczyli kolędnicy z transparentem „Barszcz czerwony” i czerwoną gwiazdą na kiju, oprócz nich na ulicę Świdnicką galopem wkroczyła konarmia Budionnego.  Około godziny 17.00 otwarto „Barbarę”, niestety barszcz wycofano ze sprzedaży. Niedługo potem niedobitki rewolucjonistów zamknęła milicja.

Tak mniej więcej wyglądał ten pamiętny dzień w relacji Majora Fydrycha. Historia zatoczyła koło. Oto siły porządkowe broniące władzy wyznającej oficjalnie pryncypia marksizmu-leninizmu rozpędziły czerwoną manifestację. Żart rozbroił system.

Wiedzę czerpałem z:

Kenney Padraic, Rewolucyjny karnawał: Europa Środkowa 1989, Wrocław 2005.

http://www.muzeum.pomaranczowa-alternatywa.org/

Reklamy
Otagowane , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: